English Español Français Deutsch Italiano Český Polski Русский Română Українська Português Eesti 中文

Współczesna wiedza o Bogu, Ewolucji, sensie życia człowieka.
Metodologia duchowego doskonalenia się.

 
Magia
 

Niezwykła podróż do Davida Copperfielda/Magia


Magia

Magia to przede wszystkim oddziaływanie bioenergetyczne (bioenergiami organizmu) oraz psychoenergetyczne (energią świadomości). Do zjawisk magicznych zalicza się również:

• wykorzystywanie, przykładowo w uzdrawianiu lub rzucaniu uroku, kamieni, wody oraz innych przedmiotów, mających naturalne energoładunki,

• kierowanie zewnętrznymi w stosunku do swojego organizmu energiami,

• przypadki, kiedy na prośbę lub też (w przypadku duchów) na rozkaz człowieka oddziaływanie podejmują duchy lub Bóg.

Niektóre silne duchy są zdolne do efektownego wpływania na przedmioty materialne. Przykładem jest znane zjawisko poltergajsta, kiedy w jakimś domu (w celu nauczenia rozumu jego mieszkańców) nagle zaczynają latać, znikać, pojawiać się lub zapalać przedmioty. Zdarza się to nie tylko w Europie: mnóstwo tego typu przypadków opisano we wspanialej książce B. Ola “Bogowie tropikalnej Afryki” [22].

Czarownicy, szamani, kapłani różnych religii niekoniecznie są magami: można ich podzielić na tych, którzy tylko spełniają obrządki (często absolutnie bezsensowne i nie przynoszące uczestnikom żadnego pożytku) oraz tych, którzy rzeczywiście opanowali magię.

W magii mogą być wykorzystywane pomocnicze lub maskujące techniki — mantry, zaklęcia, modlitwy, gesty, muzyka, taniec, obrzędy. Oczywiście, one same z siebie nie mają znaczenia: jedne i te same działania podejmowane przez różne osoby albo nawet konkretnego człowieka, ale w różnych stanach emocjonalnych, mogą wywołać odwrotny skutek. Przykładowo wykonując znak krzyża, można albo darować błogość i uzdrowienie, albo rzucać urok. Jeżeli zaś będziemy to czynić bez jakiegoś przejawianego ustosunkowania emocjonalnego, to nie uzyskamy żadnego efektu.

Przykładowo, znałem jedną prawosławną czarownicę, która powzięła mniemanie, że jest “wojownikiem Mikołaja Cudotwórcy” i przepełniona nienawiścią do wszystkich nieprawosławnych, następująco “wojowała”: przychodziła podczas nabożeństwa do cerkwi, stawała z tylu modlących się, wypatrywała “podejrzanych” i zaczynała “wypróbowywać” ich, “wpieczętowując” im w ciała energetyczne krzyże swojej nienawiści. Przy tym była szczerze przekonana, że za pomocą znaku krzyża nie można wyrządzić pobożnemu krzywdy. Jej ofiary zawsze zaczynały się czuć niedobrze i opuszczały świątynię. To tylko wzmacniało jej przekonanie o skuteczności jej “służby” i rozpalało ten wojowniczy zapał. Swoją działalność niekiedy przenosiła też poza świątynię. Przykładowo nieproszona przychodziła razem z tłumem zaproszonych na czyjeś wesele, zasiadała ze wszystkimi za świątecznym stołem...

Wielu uznawało ją za czarownicę i pewnego razu ktoś ją zastrzelił; potem została biesem, chętnie zajmującym się szkodzeniem, ale już ze świata niematerialnego, wcielonym ludziom.

Jeszcze podczas swojego życia w ciele, nienawidziła mnie i nawet atakowała swymi czarami po tym, jak — właśnie na jej prośbę — próbowałem jej pomóc w uwolnieniu od strasznej “ordynarności” energetycznej. Wówczas to poczuła się osłabiona w swoich poczynaniach czarownicy...

...Kiedyś po jej “odcieleśnieniu”, rozmawiałem z nią. Wtedy się zdziwiłem, czemu już nie zachowuje się wrogo. Odpowiedziała:

- Teraz już wiem, że jesteś od Boga...

...Kiedy piszę te słowa — w odpowiedzi na myśli o niej — ponownie się zjawiła. (Zawsze tak się dzieje: gdy myślimy o Bogu — to przyciągamy Go do siebie, myśląc o szatanach i biesach — przyzywamy je...). Zapytałem: czym obecnie się zajmujesz? (Od poprzedniej rozmowy minęły lata).

- Usuwam pieczęcie z pozbawionych rozumu — zabrzmiała jej odpowiedź.

Zrozumiałem to w ten sposób, że ona “rozpieczętowuje” ograniczonych umysłowo Rosjan, aby wypuścić ich na arenę życia społeczno-politycznego. ...No cóż, wygląda na to, że członkowie jej brygady pracują już od dawna... Chociaż właśnie w bojowaniu z podobnymi do nich doskonalą w sobie cnoty inni — prawdziwi bohaterowie, podążający poprzez tę walkę — ku Doskonałości. Jak bowiem mogliby się doskonalić, jeżeli nie byłoby w społeczeństwie umysłowo nierozwiniętych kierowników i innej wcielonej mocy nieczystej? Zaprawdę: “Wszystko jest dobrem”! [4].

Inny przykład to sytuacja z prawosławnym duchownym — sam pijanica, do tego jeszcze rozpijający w imieniu cerkwi swoje młode “duchowe dzieci” — wykonującym obrządek “poświęcenia” nowego biura jednej firmy. Obserwowałem, jak “wpieczętowywał” swój brud “energetyczny” w ściany i meble... “Dalekosiężne skutki” tego są następujące: moralna degradacja i zaburzenia psychiczne u dyrektora firmy, intelektualna degradacja u jego sekretarki...

...Podobnie każda forma, niezależnie od intencji, hipnozy jest magią, choć tego nie podejrzewają hipnotyzerzy-materialiści. To dławienie słabej świadomości przez mocną. Stosowane przy tym słowne formuły sugestii, np. snu, określonego działania, wywołującego zmęczenie wzroku, itp. to tylko pomocnicze sposoby, wzmacniające ten “dławiący” efekt. Najmocniejsi magowie-hipnotyzerzy wcale ich nie potrzebują: paraliżują i zniewalają świadomość pacjenta jedynie swoim psychoenergooddziaływaniem.

Jeszcze w epoce panowania w Rosji mroku ateistycznego wyraziście zademonstrował to w swoich pokazach z wykorzystaniem niewerbalnej sugestii Albert Ignatienko. Wybierając spośród widzów, którzy wyrazili chęć wyjścia na scenę, najbardziej podlegających sugestii, miedzy innymi demonstrował takie cuda:

Pytał młodego człowieka:

- Jak Pan ma na imię?

- Jura.

- Proszę powiedzieć, ile ma Pan lat?

- Dziewiętnaście.

- Proszę powiedzieć jeszcze raz: jak macie na imię?

- Igor Pietrowicz.

- Ile macie lat?

- Pięćdziesiąt osiem.

- Więc jak macie na imię?

- Maria Iwanowna.

- Ile macie lat?

- Dziewięćdziesiąt.

- Maria Iwanowna, jak macie na imię?

- Jura...

Innego ochotnika pytał:

- Czy może Pan sobie wyobrazić, że teraz, tu na scenie prosto przed Panem pojawi się szklana szyba?

- Nie.

- Jest Pan tego pewny?

- Oczywiście!

Ignatienko klaskał w dłonie — i mężczyzna ze zdumieniem macał widoczną tylko dla siebie ścianę, stukał w nią pięścią...

W innym przypadku młody człowiek, siedząc na scenie na krześle, zaczynał wykonywać rękami dziwne ruchy.

- Co Pan robi?

- A co — nie widać, czy co?

- Ależ ja — widzę, lecz proszę to powiedzieć widzom!

- No przecież doję kozę!...

Te i wiele innych podobnych zachowań Ignatienko demonstrował na swoich pokazach, których uczestnicy wcześniej nawet nie byli wprowadzani w stan hipnotyczny w jakiś zauważalny dla widzów sposób. To właśnie jeden z przejawów mocy wysoce “skrystalizowanej” świadomości! To także nierozwiązalna zagadka dla materialistów!

...Magia bywa biała, czarna i neutralna.

Pierwsza to czynienie za pomocą wyszczególnionych technik dobra. Przykładowo uzdrawianie: praktykujący białą magię rozwijają w sobie takie aspekty Miłości, jak współczucie, troskę, doskonalą siebie pod względem psychoenergetycznym, uczą się odpowiednio radzić bardzo różnym ludziom. Jeżeli taki mag szczerze stawia interesy tych, którym pomaga nad własne i nie daje się uwieść żądzy pieniędzy i sławy, to jest na prawidłowej drodze.

Czarna magia to wyrządzanie, stosując wspomniane metody, jakiejkolwiek istocie krzywdy, niezależnie od intencji. Ich pobudki mogą być bardzo różne: od nienawiści do wszystkiego i wszystkich do pragnienia pomszczenia kogoś, uwolnienia społeczeństwa od jakiegoś łajdaka, itp. Dla takiego maga rezultat jest zawsze jeden: kultywowanie w sobie złości, “zordynarnienie” świadomości i w konsekwencji — piekło. Właśnie z tego powodu Bóg przez Krisznę, Lao Tsy, Gautamę Buddę, Jezusa Chrystusa, Muhammada i współczesnych Mesjaszy i proroków uczy: nie sądź, nie osądzaj, nie gniewaj się; przeciwnie — wybaczaj, współczuj. Losami wszystkich istot — jak dobrych tak i niegodziwych — steruje Bóg. Właśnie On dopuszcza nieszczęścia, przychodzące przez nikczemników, by pouczać prawych. “Ja steruję wszystkimi, nie gniewaj się na nikogo! — tak powiedział do mnie po tym, jak moje ciało zostało okaleczone przez bandę niegodziwców — uczniów pseudoduchowej grupy ezoterycznej. Zrezygnowałem z zemsty, gniewu, przyjąłem to zdarzenie za wskazówkę od Boga, by przeprowadzić zasadnicze zmiany w moim życiu i w rezultacie otrzymałem dużo dobra. Natomiast ich los wyjaśni sam Bóg, ponieważ jest Władcą losów nas wszystkich: tak tych, którzy podążają ku Niemu, jak i tych, którzy stają się wyrzutkami ewolucji.

Opowiadano mi, że mojego głównego kilera po napadzie w ciągu kilku miesięcy okrutnie bolały i jątrzyły się ręce, którymi zabijał; nawet leżał w szpitalu. Kobieta, która rzuciła na mnie pierwotne oszczerstwa, uległa grupowemu gwałtowi... Tymczasem były to dopiero aluzje odnoszące się do konieczności poczucia skruchy; cała reszta — jeszcze przed nimi: przecież zgodnie z prawem karmy odwet powinien być adekwatny do wyrządzonych ofierze cierpień...

Akty białej i czarnej magii mogą być nieświadome i świadome.

Wypełniona Miłością osoba, nawet nieświadomie dokonuje czynów białej magii, przykładowo uzdrawiając, harmonizując dusze cierpiących istot.

Wiele lat temu zdarzył mi się taki wypadek. Rano wyszłem w wolny dzień po chleb. Ulica była pusta, tylko naprzeciw wybiegł kulejący pies: podwinął jedną łapę, widać, że bardzo go bolała. Zacząłem błagać: “Panie! Za cóż on cierpi?! Ludzie — to jasne — za swoje grzechy! A pies...?! Uzdrowiłbyś go!” To była bardzo mocna emocja współczucia...

Minąłem psa, kupiłem chleb i idąc z powrotem zobaczyłem, że znów wybiegł naprzeciw mnie: biegnie, na wszystkich czterech łapach!

Byłem zdziwiony tym cudem, podobnie jak wiele razy później zdumiewałem się cudami własnych — już świadomych — oddziaływań uzdrawiających. Emocja — tym razem zdziwienia — była we mnie na tyle silna, że pies nawet się obejrzał...

Wiele osób stale będących w negatywnych emocjach, również nieświadomie się staje źródłami dyskomfortu i schorzeń dla otoczenia. Mówią o nich, że mają “złe oko” lub “rzucili urok”.

Ci, którzy dążą do tego, aby lepiej pomagać innym, poszukują i stosują techniki usubtelnienia świadomości, co wpływa m. in. na wzrost jakości udzielanej przez nich pomocy. Usubtelnienie świadomości to droga do Boga.

Natomiast osoby przepełnieni nienawiścią, irytacją, zarozumiali, pełni pogardy, chęci podporządkowania sobie innych, “zdławienia” ich — gdy zdadzą sobie sprawę, że czym mniej subtelna jest ich energetyka, czym są silniejsze negatywne, agresywne emocje, tym łatwiej osiągają swoje cele w kontaktach społecznych — szukają niekiedy specjalnych technik w celu wzmożenia w sobie tych właściwości, by jeszcze skuteczniej wpływać na innych ludzi.

Podobni magowie mogą się zrzeszać, powstają specjalne kółka i stowarzyszenia. Przykładowo w Moskwie adepci jednej z takich szkół uczyli się “strzelania z czakr” czarnymi energiami. Nauczyciel wysyłał ch, by ćwiczyli techniki, które poznali na zajęciach, do cerkwi: “atakowali” z tyłu wygodne tarcze — nieruchomo stojące staruszki...

Opowiadano mi, że lider innej — też moskiewskiej — czarnomagicznej szkoły, w celu wzmocnienia swoich zdolności stosuje następującą metodę: przez kilka dni głoduje, a potem “wychodzi” z głodówki, odżywiając się mięsem i wódką.

Tacy magowie mają ubogi umysł i wypaczoną etykę. Interesujące jest to, że ich zdolności magiczne jako cechy wrodzone często zaczynają się przejawiać już od lat młodzieńczych określonego ziemskiego życia. Świadczy to o tym, iż w swoich wcześniejszych żywotach zajmowali się tym samym. Nie wykluczone, że tę zgubną dla nich drogę zapoczątkowano w jakimś kółku psychoenergetycznym, gdzie prowadzący nie uwzględniał prawa niedopuszczalności nauczania magii ludzi nie dojrzałych intelektualnie i etycznie...

Adepci białej magii doskonalą się w Miłości, Mądrości i Mocy, gromadzą w swoim życiu pozytywny potencjał, przygotowując się do następnych — wyższych — etapów rozwoju.

Adepci czarnej magii zaś wypracowują najgorsze cechy, przygotowując się na piekło i kolejne wcielenia w najgorszych warunkach. Jednak ich działalność na Ziemi też ma sobie miejsce: Bóg wykorzystuje ich złe intencje i zdolności dla “uświadomienia prawych” [23].

Poza białą i czarną magią istnieją jeszcze zjawiska magiczne, pod względem etycznym neutralne, np. psychotelekineza, lewitacja, dematerializacja i materializacja. W przypadku, kiedy pochodzą z osobistej mocy samego maga, a nie Boga bądź duchów — świadczą o bardzo wysokim poziomie “krystalizacji” świadomości.

Takie magiczne cuda demonstrowali Jezus Chrystus, Babadżi, opisani przez C. Castanedę [8-16] Juan Matus i Genaro, epizody psychotelekinezy udawały się m. in. Nineli Kulaginej i Waleriowi Awdejewowi, mistrzostwo oddziaływania świadomością na kształt przedmiotów materialnych posiadł Uri Geller, lewitację opanowywali adepci buddyjscy w Tybecie [17], odejście z życia ziemskiego poprzez dematerializację ciała osiągali chińscy taoiści [19,20], swobodnie materializuje różne przedmioty współczesny Awatar Sathya Sai Baba w Indii [21], a dowolne cuda, z przyjemnością i łatwością demonstruje Mesjasz, który zjawił się w świecie Zachodu — David Copperfield.

<<< >>>
 
Strona gіуwnaKsi№їkiArtukuіyFilmyFotogalerieWygaszacze ekranuNasze stronyLinkiO nasKontakt