English Español Français Deutsch Italiano Český Polski Русский Română Українська Português Eesti 中文

Współczesna wiedza o Bogu, Ewolucji, sensie życia człowieka.
Metodologia duchowego doskonalenia się.

 
Kto może zostać magiem?
 

Niezwykła podróż do Davida Copperfielda/Kto może zostać magiem?


Kto może zostać magiem?

Przypomnijmy, że ewolucyjny proces doskonalenia składa się z trzech głównych linii: intelektualnej, etycznej i psychoenergetycznej. W miarę przyswojenia przez człowieka dwóch pierwszych, Bóg — w naturalnych warunkach — otwiera przed nim stopnie pracy psychoenergetycznej.

U osób niedojrzałych pod względem etycznym i intelektualnym, uczonych wbrew prawom metodologii doskonalenia duchowego zaawansowanych technik psychoenergetycznych, może dojść do spotęgowania wad etycznych, a nawet zaburzeń typu schizofrenicznego i paranoicznego.

Korzystny i bezpieczny dla wszystkich jest poziom pracy, zapewniający rozwój “serca duchowego” (zwanego inaczej czakrą anahatą lub środkowym dan tienem) — narządu bioenergetycznego odpowiedzialnego za wytwarzanie emocji “serdecznej miłości”. Będzie to pożyteczne dla zainteresowanych tym osób, w dowolnym wieku i o każdym trybie życia.

Na każdym z następnych etapów pracy psychoenergetycznej jest wymagana coraz to większa selekcja adeptów, której nauczyciel dokonuje na podstawie np. rozmów osobistych, proponowanych uczniom występów na seminariach oraz odpowiedzi w ankietach. Mogą one zawierać m. in. pytania o preferencjach politycznych (przykładowo można od razu wykluczyć osoby profaszystowskie, a także po prostu politycznie niedojrzałe), a nawet dotyczące zwykłej codzienności, np.:

“Co się stanie, jeżeli w herbacie zamieszać cukier nożem?”. Wariant prawidłowej odpowiedzi to: “Cukier się rozpuści”. Ludzie o niskim poziomie intelektualnym mogą odpowiedzieć wg szablonu, charakterystycznego dla ich środowiska (przynajmniej w Rosji), np. “Nóż się stępi”; “Co się stanie, jeżeli nadmiernie gorącą herbatę rozcieńczyć czystą niegotowaną wodą?”. Znów szablonowa odpowiedź będzie następująca: “Rozwolnienie”, prawidłowa zaś — “Herbata się ochłodzi, można będzie ją pić”: przecież wzięto czystą, niegotowaną wodę!

Stosowałem też testy ekologiczne na rozwój aparatu myślowego uczniów. Przykładowo szliśmy przez jesienny las. Opadały liście, na ziemi leżało obok siebie gdzieś około 20 dębowych liści. Pytam grupę: “Jak trafiły tu te liście?” Wszyscy patrzyli do góry — dębów nigdzie nie widać, tylko brzozy lub świerki. Zaczęły się niedorzeczne odpowiedzi: “ktoś niósł i upuścił”, “ptak przyniósł”. Odpowiedź zaś była prosta: spadły z maleńkiego dąbku o wysokości 50 cm i leżały prosto pod nim. Szablonowe myślenie wyklucza takie rozwiązanie: przecież jeżeli dąb — to znaczy tylko wysoki, potężny, o grubym pniu! Tymczasem malutkie drzewko, do tego jeszcze bez liści — nie uznaje się za dąb.

Dla doświadczonej w zagadnieniach duchowych osoby jest oczywiste, że ludzie, którzy nie nauczyli się samodzielnie i krytycznie myśleć, nie potrafią odpowiednio zorientować się w mnóstwie niuansów wzrastania duchowego i na pewno zostaną skuszeni przez pseudonauczycieli i fałszywe nauki.

Przykładów można przytaczać dużo. Chociażby działalność organizacji “AUM Senrikoe”. Jej lider ogłosił, że wszystkich, którzy pójdą za nim, uczyni doskonałymi... Mądry człowiek jednak zdaje sobie sprawę, że nikt nikogo nie może uczynić doskonałym. Jedynie sam człowiek — dzięki własnym, prawidłowo ukierunkowanym wysiłkom (niekiedy nadzwyczajnym) może dojść do Doskonałości... Znany jest tragiczny finał: zebrane od okpionych zwolenników ogromne kwoty Asahara wydawał na zakup i produkcję broni masowej zagłady. Paranoja? — Prawdopodobnie tak. Dla mnie to, że jest seudonauczycielem było jasne od momentu, gdy zobaczyłem jego zdjęcie w reklamie czasopisma: jego energetyka nie była energetyką Oświeconego, za jakiego siebie podawał. Kogo mogłem, uprzedzałem o tym. Co jeszcze mogłem zrobić? Spróbować opublikować swoją opinię w gazetach? Jednak kto z redaktorów uwierzyłby mi, że ze zdjęcia można wyciągnąć takie poważne wnioski?...

Podobnie było w przypadku znanego Rosjanom faszystowskiego “Białego Bractwa”, z kultem “Marii Devi Chrystus”. Wystarczyło, że jego liderzy przyodziali się w ekstrawaganckie stroje, ogłosili swoją “boskość” i zaczęli przeprowadzać tajemnicze misteria z w istocie nic nie dającymi “inicjacjami”, żeby przyciągnąć tłumy duchowych ślepców spośród młodzieży. Nikt z nich nie dostrzegł, że ta “nauka” nie zawierała niczego Boskiego, a składała się jedynie z prymitywnych faszystowskich haseł.

Jak też raczą Rosjan sekciarskimi zaklęciami: “Co nie prawosławne — to od szatana!"?!...

Wszystko przecież wydaje się proste: gdyby każdy studiował Wolę Boga, zapisaną w Świętych księgach, to nikt by nie trafiał do sekt, wszyscy podążaliby Prostą Drogą... W tym jednak cały szkopuł, że większość ludzi jeszcze nie dorosła do zrozumienia Świętych ksiąg, bardziej słuchając gniewnych okrzyków, zastraszeń i pustych, lecz pięknie podanych, kuszących obietnic majestatycznie ubranych i wyniośle się zachowujących pseudonauczycieli...

Jakie jest więc wyjście? Co można poradzić tym, którzy pragną rozpocząć podążanie Drogą duchową, lecz nie wiedzą, jak to uczynić, gdzie odnaleźć Nauczyciela...

Odpowiedź daje Bóg poprzez Bhagawadgitę, Stary Testament, Nowy Testament oraz Koran: pokładajcie ufność w Bogu, czcijcie Boga, zgłębiajcie Boga, kochajcie Boga, poszukujcie właśnie w Nim Nauczyciela, Pomocnika, Ojca, Cel, dążcie do obcowania i Jednoczenia z Nim. Nie szukajcie tego w ludziach. Wtedy wszystko będzie dobrze.

W każdej Świętej księdze są również wskazówki, dotyczące tego, jak zorganizować swoje życie na Ziemi we wszystkich jego pozostałych aspektach. Najbardziej wyraźnie i ściśle sformułował je Babadżi [6]:

Prawda — Prostota — Miłość — Karma joga — Walka ze swoim “ja”.

Jeżeli zaś chodzi konkretnie o zaawansowane metody pracy psychoenergetycznej z uczniami, to tylko niedoświadczony nauczyciel (jakim byłem kiedyś, popełniając błędy, co obecnie pozwala mi na dzielenie się swoim doświadczeniem) albo interesowny pseudonauczyciel, marzący o wzbogaceniu się lub sławie, będą wciągać do niej ufających mu, a jeszcze nie dojrzałych do takich praktyk adeptów, (co niejednokrotnie z żalem obserwowałem).

Zdarzało się, że moi byli uczniowie też w celach osobistych przekazywali otrzymaną ode mnie wiedzę, w ten sposób kalecząc innych nieprzygotowanych ludzi. Moje napomnienia nie pomagały, wręcz wywoływały nieprzyjaźń. Pozostawało jedynie zerwać z nimi stosunki. Kogo mogłem, ostrzegałem przed kontaktami z tymi moimi pseudouczniami, i nadal uprzedzam: wystrzegajcie się ich i im podobnych!

Należy podkreślić, że wszyscy ludzie zasadniczą część swojej osobistej ewolucji przechodzą (tak właśnie powinno być; inaczej być nie może!), rozwijając się przez zwyczajne, “ziemskie” sytuacje, w ten sposób doskonaląc się intelektualnie i etycznie. Ich główne obiektywne zadanie polega na tym, aby dojrzeć do tego etapu, kiedy będą w stanie ogarnąć swoim umysłem Kim jest Bóg, kim jesteśmy my, ludzie, na czym polega wola Boga wobec nas.

Wówczas zaczynają studiować święte księgi i tym razem już mając przed sobą wytyczony cel doprowadzać się do stanu zgodnego z tym, jakimi chce ich widzieć Bóg. Ten etap zazwyczaj przechodzą w jakieś konkretnej konfesji religijnej, a proces rozwoju w tym okresie przebiega szybciej.

Jedynie zgłębiając w ten sposób prawdy religijne (nawet korzystając z nie zawsze obiektywnych, lecz zniekształconych ludzką ignorancją nauk) i nabywając dyscyplinę w tej dziedzinie, można przekroczyć granice konkretnego wyznania i ukierunkować się na Boga Żywego, istniejącego nie w świątyni, nie na wizerunkach, a we wszechświecie. Wtedy zaczyna się porzucanie “ziemskich” spraw i stopniowe przeorientowywanie coraz to większej części swojej uwagi na Stwórcę.

Dopiero wówczas nadchodzi pora intensywnej pracy psychoenergetycznej, której ostatecznym wynikiem staje się Zjednoczenie z Bogiem Żywym, a następnie przejawianie Boskości w postaci wielkich zdolności magicznych.

Nie przestrzeganie takiej kolejności wywołuje niepotrzebne kłopoty. Osoby, zmierzające do duchowego przywództwa ludzi, powinny się z tym pogodzić, że uczniów godnych wysokich wtajemniczeń jest niewielu, stąd wszelkie “masowe” działania — nawet z najlepszych pobudek — przyniosą tylko krzywdę.

W związku z tym chciałbym zwrócić uwagę, że przecież żaden z Najwyższych Boskich Nauczycieli Ziemi nie wyjawiał i nie wyjawia tłumom najwyższych technik psychoenergetycznych, chociaż niewątpliwie je zna. Swoją naukę poświęcają głównie etyce [4,6,18] oraz ogólnemu zarysowi Drogi duchowej [7]. Najwyższe wtajemniczenia dają tylko niewielu.

Niekiedy twierdzą, że skoro Bóg przyprowadza uczniów do grup ezoterycznych, to On właśnie ich wyprowadzi, kiedy będzie potrzeba; problemem nauczyciela jest tylko przekazywanie wiedzy.

Owszem, Bóg właśnie tak postępuje, chroniąc swoich najwartościowych uczniów. Jednak przyzwala również na popełnianie błędów przez prowadzących, zostawiając im decyzje — szkodzenia czy nie ludziom.

Podobnie dopuszcza łamanie innych praw, nie tylko w dziedzinie doskonalenia duchowego. Ludzie więc tak czynią, wpływając na cudze losy i kształtując własny.

Ostatecznie wszyscy, włączając w to przekazujących wiedzę ezoteryczną, powinni się nauczyć przestrzegania głównej zasady etycznej: "Nie zaszkodź drugiemu!”.

<<< >>>
 
Strona gіуwnaKsi№їkiArtukuіyFilmyFotogalerieWygaszacze ekranuNasze stronyLinkiO nasKontakt