English Español Français Deutsch Italiano Český Polski Русский Română Українська Português Eesti 中文

Współczesna wiedza o Bogu, Ewolucji, sensie życia człowieka.
Metodologia duchowego doskonalenia się.

 
Jak osiągnąć Jego Doskonałość
 

Niezwykła podróż do Davida Copperfielda/Jak osiągnąć Jego Doskonałość


Jak osiągnąć Jego Doskonałość

Droga osiągnięcia doskonałości duchowej obejmuje bezwarunkowo trudną i niebezpieczną sferę rozwoju psychoenergetycznego.

Omówimy zatem jego zasadnicze etapy w taki sposób, by osoby nie przygotowane nie poniosły szkody, a już dojrzałe do pracy na tym etapie odniosły korzyść.

Na początku należy rozpatrzeć “fundament”, “zapas”, który umożliwi przystąpienie do nauki tego, co z taką pełną wdzięku łatwością demonstruje David Copperfield, czyli należy opanować umiejętność swobodnego przebywania w Zjednoczeniu z Boską Odwieczną Świadomością w wielowymiarowej głębi pod własnym ciałem i dowolnym innym obiektem materialnym. To właśnie jest pełną samorealizacją w Atmanie — Głównej swojej Istocie, przebywającej w najwyższym przestrzennym wymiarze, co znamionuje zakończenie konieczności osobistego rozwoju w kolejnych wcielonych stanach (chyba że inkarnuje z własnej woli jako Boski Mesjasz, Awatar [7]).

Po umocnieniu się tego stanu Zjednoczenia można, będąc w nim — używając określeń Szkoły Juana Matusa [15] — “wypalać” “Wewnętrznym Ogniem” wszystkie emanacje wewnątrz własnego ciała i otaczającej go otoczki energetycznej — “kokonu”. Jeżeli takie “wypalanie” obejmuje również materię ciała lub dowolnego przedmiotu, to następuje ich dematerializacja. Doskonalący się w tej sztuce, stopniowo zdobywa wszechwładzę nad światem materii, co właśnie osiągnął David Copperfield.

Nasuwa się zatem pytanie: w jaki sposób przeniknąć do tego najwyższego przestrzennego wymiaru, aby odnaleźć tam Odwieczną Świadomość? “Zanurzenie” się świadomością coraz to głębiej do wnętrza swojego ciała, w głąb czakr jest skuteczne tylko dla tego, kto już się zaznajomił z Najwyższym Przybytkiem w swoim poprzednim życiu (takich wyjątkowych ludzi bywa jednak na Ziemi bardzo mało).

Dla wszystkich pozostałych jedyna możliwość poznania Stwórcy, (bowiem człowiek taki nie ma wzorca, który umożliwiłby mu rozpoznanie Go), to przeniknięcie do Jego Przybytku przez centrum ziemskiego Brahmana, przestrzennie zbieżnego z jądrem Ziemi,

W aspekcie wielowymiarowości schemat budowy Absolutu wygląda następująco:

• łatwo postrzegany przez wcielone istoty plan “materialny”, reprezentowany przez skorupę Ziemi, przedmioty na niej i ciała wcielonych istot;

• warstwa Świadomości Brahmana (Ducha Świętego), przeważająca nad powierzchnią Ziemi; jest to “wymiar trzeci";

• znajdująca się w jeszcze subtelniejszym wymiarze warstwa Świadomości Brahmana (Ducha Świętego), przeważająca wewnątrz planety; jest to “wymiar drugi”;

• Odwieczna Świadomość Stwórcy, przeważająca w jądrze Brahmana, a także wszędzie poza granicami elementów Stworzenia; przenikając w jądrze Brahmana do tego wymiaru, można w nim “roztapiać” się świadomością też poza granice planety;

• pod wymiarem Stwórcy rozpościera się prawdziwa Pustka, w której przebywa Wszystko. Ona stanowi gigantyczną otchłań, nie mająca jasności; jest to “wymiar zerowy”.

Spośród dużej liczby przestrzennych wymiarów w aspekcie praktycznym dla adeptów istotne są:

• "zerowy wymiar" prawdziwej Pustki,

• "pierwszy wymiar" — Przybytek Stwórcy,

• "drugi wymiar" — Przybytek Brahmana wewnątrz ciała Ziemi,

• “trzeci wymiar” — Przybytek Brahmana nad powierzchnią Ziemi,

• "czwarty wymiar" — plan "materialny".

Obiekty planu “materialnego” mają kolory od czarnego do białego.

• Brahman (Duch Święty) w trzecim wymiarze jest odbierany za pomocą jasnowidzenia (widzenia nie oczu, lecz świadomości) jako światło; staje się widoczny podczas medytacji “latihan” i “pranawa” [5].

• Brahman (Duch Święty) w drugim wymiarze to jeszcze jaśniejsze, czystsze i subtelniejsze Światło; poznawany w medytacji “pranawa” (przy pochyłym ruchu strumienia z tyłu-od dołu) bądź po prostu przy całkowitym zanurzeniu w Nim; można właśnie Jego pomylić ze Stwórcą.

• Świadomość Stwórcy — Odwieczna Świadomość wszechświata, przejawia Siebie jako Ogień (tj. najsubtelniejsze i najczulsze podobne do płomienia Światło) w pobliżu granic z “drugim wymiarem”;

Każdą z części Absolutu najłatwiej poznać tam, gdzie ona przeważa.

• W przypadku Świadomości “trzeciego wymiaru” wystarczy wyprowadzić świadomość do tyłu od ciała i wykonać jedną z wspomnianych medytacji (oczywiście wymagany jest chociażby początkowy poziom subtelności świadomości); efekt ten wzmacnia praca grupowa;

• By poznać Świadomość “drugiego wymiaru”, należy osiągnąć stabilność w utrzymywaniu świadomości w stanie o danym poziomie subtelności, opanować umiejętność przebywania poza ciałem, a także posiadać już wystarczającą “moc osobistą” (tzn. siłę energetyczną świadomości), którą zapewnia odpowiedni stopień “krystalizacji” świadomości, osiągany zazwyczaj przez wieloletnie praktyki medytacyjne (najlepiej prowadzone w odpowiednich "miejscach mocy" [8-16,20]).

• Droga do jądra Brahmana i poznania Stwórcy polega na praktycznym badaniu i przyswojeniu “ogniwa łączącego” [16] pomiędzy Stwórcą a wcieloną w ciało indywidualną świadomością; obrazuje to jakby “korzeń” [7], odchodzący z ciała w głąb Absolutu.

...Dla wielu Czytelników te wywody o końcowych etapach pracy psychoenergetycznej mogą sprawiać wrażenie pięknej bajki albo fantazji, jednak niektórzy zauważą ich praktyczny sens dla siebie.

Przed rozpoczęciem zajmowania się psychoenergetyką należy jednak uświadomić sobie motywy tego swojego zainteresowania, np. swoistą modę (wtedy lepiej zrezygnować z podejmowania takich działań), czy miłość do Stwórcy (najlepszy bodziec).

Jeżeli ona jeszcze się nie narodziła, (bowiem w jaki sposób można pokochać Tego, Kto jeszcze przez nas nie jest poznany, Kto jeszcze jest tak daleki?), wtedy dobrymi pobudkami mogą być, np. pragnienie lepszej pomocy ludziom, dążenie do samodoskonalenia, nabywania wiedzy, niezłomny zamiar realizacji wskazania o konieczności stałej, wytrwałej pracy nad sobą, danego przez Krisznę, Gautamę Buddę, Jezusa Chrystusa, Muhammada, Babadżiego, Sathya Sai Babę i innych Mesjaszy i proroków, a także pragnienie osiągnięcia Boskości i stania się takimi jak Oni, jak David Copperfield...

Należy także się upewnić, czy mamy wystarczającą wiedzę, czy jednak trzeba ją najpierw zgłębić, poszerzyć?

Przykładowo jeśli sądzicie, że grzeszyć można, z tym że potem należy obowiązkowo pójść do świątyni, wyspowiadać się przed duchownym i grzech zostanie zgładzony; że skoro Jezus Chrystus już odkupił wszystkie nasze grzechy, to wystarczy sama wiara w to, że jest Synem Bożym bez żadnej osobistej pracy nad sobą; poznaliście naukę tylko jednej konfesji religijnej i odrzucacie wszystkie inne poza własną, w takim razie nie powinniście jeszcze zaczynać pracy psychoenergetycznej.

Wyrazem zaś gotowości etycznej jest przestrzeganie zasady współczucia, np. jeżeli żywicie się ciałami zabitych dla Was zwierząt, to uczestniczycie w ich zabójstwie; przyzwyczajenie zrywania i rzucania liści, trawy dowodzi braku należytego szacunku wobec żywotów żywych istot roślinnych i podobnie jak stąpanie po mrówkach czy odpłacanie krzywdzicielowi słowem bądź czynem stanowi przeszkodę w podjęciu poważnej pracy psychoenergetycznej, bowiem Wam tylko zaszkodzi.

Jeżeli nie potraficie poniechać palenia tytoniu i spożywania napojów alkoholowych, to Wasza wola i zdolność konsekwentnego dążenia do celu są zbyt słabe, by wytrwać w bitwie o swoją Doskonałość. Lepiej wtedy ćwiczcie się w “ziemskiej”, uczciwej pracy dla dobra innych, a także wzmacniajcie swoją wiarę.

Ważne jest również, by Wasz partner seksualny podążał razem z Wami drogą oczyszczenia organizmu i usubtelnienia świadomości, bowiem każde połączenie seksualne jest zjednoczeniem dwóch układów energetycznych, w wyniku czego zachodzi “wymieszanie energii, tj. jej jakościowe i ilościowe “uśrednianie”. W przeciwnym przypadku doskonalenie psychoenergetyczne się nie uda, ponieważ “zanieczyszczenia” energetyczne uniemożliwiają energetyczne usubtelnienie.

Praca w dziedzinie psychoenergetyki jest nierozerwalnie związana z równoległym nieustannym powiększaniem swojego potencjału intelektualnego i etycznego.

Bardzo ważne jest przemyślenie wszystkiego, co mówił Bóg ludziom w różnych czasach, zaznajomienie się z koncepcjami różnych szkół duchowych, by ujrzeć ich zalety i błędy.

Warto polecić następującą metodę pracy, pozwalającą na podwyższenie poziomu etycznego: z różnych wybranych utworów robimy wypisy najważniejszych dla siebie cytatów, zaleceń i przez kilka tygodni w spokojnej atmosferze czytamy je, wciąż ponawiamy ich lekturę, za każdym razem głęboko je przemyślając, “wpieczętowując” je w siebie. W ten sposób “dopasowujemy” siebie do wzorca Doskonałości. Stopniowo liczba najaktualniejszych cytatów się zmniejszy, co dowiedzie przyswojenia przez świadomość tych treści, czyli zaszłej zmiany. Wówczas pozostałe cytaty zaznaczamy i kontynuujemy pracę z nimi.

Korzystne jest również częste obcowanie z żywą przyrodą, dostrajanie się do jej harmonii i piękna. Cisza, spokój, łagodność jest tym, co powinniśmy z niej przejąć. Pomocne będą także odpowiednio dobrane dzieła sztuki.

Warto zaznaczyć, że należy zrezygnować z uczestnictwa w tych “ziemskich” sytuacjach, które powodują obniżenie poziomu subtelności świadomości. Dopiero po umocnieniu się w stanie subtelności będzie można uczestniczyć w dowolnym towarzystwie, bez obawy dostrojenia się do niesubtelnego poziomu.

Należy zważać na swoje emocje, rezygnując z wszelkich niesubtelnych stanów; pomocne będą czułość, delikatność w obcowaniu ze sobą (zob. też [23]). “Braterską miłością obdarzajcie siebie nawzajem z czułością” (Rzym. 12:10) — tak naucza nas Nowy Testament.

Na początkową prawidłową orientację emocjonalną odpowiednio wpłyną następujące ćwiczenia psychosomatyczne5:

"Przebudzenie". Budzimy się z długiego snu samoizolacji od harmonii, piękna, miłości świata zewnętrznego. (Na stojąco podnosimy ręce do góry i przeciągamy się jak po obudzeniu ze snu). Wpuszczamy do siebie wszystko to, co czyste, jasne, pełne życia, co jest poza nami. Czujemy, jak z góry zlewa się cały wodospad cudownie przezroczystych, jasnych, subtelnych emocji porannej świeżości. Wypełniamy się nią. Napełniamy się tymi falami, przepełniamy się nimi! (Ręce opuszczamy ku ramionom, jak gdyby pomagając temu wypełnianiu, potem znów unosimy; ponawiamy to kilka razy). Osiągamy maksymalnie wysoki i subtelny stan emocjonalny.

"Dawanie". Rozkładamy ręce szerokim gestem od klatki piersiowej przed siebie i na boki: to, co otrzymaliśmy, powinniśmy oddać innym ludziom: miarą uduchowienia człowieka jest jego zdolność do dawania. Chcąc wypełnić naczynie świeżą czystą wodą, należy go najpierw opróżnić. Zastana woda staje się stęchła. Kto nie opróżnia siebie, oddając to, co posiada — ten się nie odnawia, nie wzrasta duchowo. Parokrotnie powtórzmy to ćwiczenie, “rozlewając”, rozdając szczodrze, za darmo, bez pragnienia otrzymania nagrody całe dobro, które nagromadziliśmy w sobie. Wysyłamy daleko przed siebie najsubtelniejsze, mocne fale płynącej, świeżej i czystej miłości. Czujemy, jak od napływającej z tyłu gęstej energii miłości napełnia się klatka piersiowa. Otwiera się w niej kwiat, roztaczający delikatną woń. Wysyłamy te jasne wibracje do przodu. To aromat samej miłości!

"Pogodzenie". Unosimy prawą rękę nad głową, koncentrując się w dłoni i otaczającej ją bezpośrednio przestrzeni. Płynnie opuszczając rękę przed sobą, zakreślamy nią w przestrzeni sinusoidę z półokresem około 30 cm. Dłoń kierujemy krawędzią do przodu, zgodnie z ruchem ręki. Odczuwamy przestrzeń, w której porusza się ręka, jak swego rodzaju pole energetyczne, któremu nadajemy nowy charakter: pokój, harmonię, spokój. “Przedłużamy" rękę w dal. (Wyobraźmy sobie różne rodzaje ruchu tanecznego: ostre, szybkie, kanciaste lub przeciwnie — miękkie, płynne, wytworne. Każdy z nich w odpowiedni sposób nastraja i widza, i wykonawcę). Podobnie ten prosty i mocny gest, symbolizujący harmonię, po dobrym wczuciu się w ćwiczenie, będzie skuteczny w każdej sytuacji, nawet jeżeli będzie się go wykonywać bez ruchów ciała.

"Wnikanie" . Podnosimy ręce do góry, dłońmi na zewnątrz i opuszczamy je raz za razem na boki. Za każdym takim ruchem jakby “wydostajemy” się z kolejnej małosubtelnej powłoki, stając się coraz jaśniejszymi, czystszymi, wznosząc się coraz bliżej ku źródłu światła — Słońcu... Oto ono już blisko, oto jeszcze kilka ruchów — i dosięgamy go... Wpływamy do przestrzeni najczystszego i najsubtelniejszego światła, rozkoszujemy się przebywaniem w nim... Spływamy znowu na ziemię, ale teraz już ze słońcem w swej klatce piersiowej. Oto opuściliśmy się... i promieniujemy z niej na wszystkich ludzi i wszystko, co ożywione, słonecznym światłem!

Trzeba przyswoić sobie również kilka ćwiczeń relaksacyjnych: “sawasanę”, “pozycję półżółwia” i “pozycję krokodyla”.

"Sawasana" to rozluźnienie ciała i umysłu w pozycji leżącej na plecach.

Kładziemy się na wznak. Upewniamy się, że jest nam wygodnie i nic nie odwraca naszej uwagi. Rozluźniamy ciało, zaczynając od palców nóg. Wyobrażamy sobie płaszczyznę prostopadłą do osi ciała — jakby szklaną szybę — i przesuwamy ją przez ciało od palców nóg ku głowie; poza płaszczyzną nie ma już żadnych napięć. Zatraca się wszelkie odczucie tych części ciała, które pozostały poza nią. Odżegnujemy się od nich, mówiąc w myślach: “To nie moje, to nie moje!...”. Jeżeli na jakimś obszarze ciała, przez który płaszczyzna już przeszła, odczucia się wznowią — przesuwamy ją przez niego ponownie. Kiedy przejdzie przez głowę, mogą powstać następujące stany:

Stan pierwszy: świadomość (samouświadomienie) znika. Jak gdyby zapadamy w głęboki sen, ale to nie jest sen. Świadomość azwyczaj powraca po upływie 18-20 min. Czujemy się przy tym w pełni wypoczęci, podobnie jak po przebudzeniu z głębokiego, długiego snu. Stan — błogi. Nie należy gwałtownie wstawać, lecz nacieszyć się nim.

Stan drugi: świadomość jest zachowana, lecz ogarnia nas zupełny spokój. Możemy przejrzeć swój organizm “wzrokiem wewnętrznym”. Wchodzimy za jego pomocą od dołu (od strony pleców) do przestrzeni wewnątrz ciała: zauważamy jasne i ciemne obszary. Kolory szary i czarny to zaburzenia na jednym z poziomów energetycznych, odpowiadające aktywnym bądź na razie jeszcze ukrytym stadiom schorzeń. Postaramy się, jakby zgarnąć to wszystko, co ciemne w sterty i usunąć poza granice ciała.

W trakcie “sawasany” może dojść do mimowolnego wyjścia z powłoki materialnej: nagle odczuwamy siebie nie w zwykłej postaci, a w nienaturalnym położeniu, np. jako zawieszonych pod sufitem czy stojących na głowie. Nie należy się denerwować: wystarczy tylko zapragnąć powrotu do ciała, by od razu rzeczywiście powrócić. Jednak nie powinniśmy dążyć do takich wędrówek w tzw. plan astralny. Należy nauczyć się wychodzenia od razu do najwyższych przestrzennych wymiarów, a służące do tego techniki są inne.

Należy również przestrzec przed nauczaniem sawasany dzieci do lat 12, gdyż czując siebie poza ciałem, nie zawsze chcą do niego wracać.

W “pozycji półżółwia” siadamy na piętach (palce nóg są skierowane do tyłu) i rozsuwamy kolana. Kładziemy na podłogę czoło i wyciągamy do przodu ręce ze złożonymi dłońmi. Ciało i umysł całkowicie odprężamy. Obserwujemy, jak w miarę pogłębiania się rozluźnienia coraz to bardziej opada nam brzuch. Jest to świetne ćwiczenie, służące do usuwania fizycznego i umysłowego zmęczenia. Trzeba go wykonywać przez około 10 minut.

"Pozycja krokodyla" występuje w dwóch wersjach:

W pierwszej kładziemy się na brzuchu. Ustawiamy łokcie przed sobą, wysuwając je trochę bardziej, a podbródek umieszczamy na dłoniach.

W drugiej wersji łokcie są wysunięte do przodu, przedramiona leżą jedno na drugim na podłodze, a głowa i górna część tułowia są nieco podniesione i utrzymywane dzięki statycznemu naprężeniu mięśni pleców.

W obu przypadkach czujemy się jak szczęśliwe krokodylki, które wypełzły na piaskową mieliznę, aby się pogrzać na słoneczku. Słonko wygrzewa nam plecy — i roztapiamy się w błogości jego czułego ciepła, którym przesiąknęły nasze ciała.

Każde z zajęć dobrze jest rozpoczynać ćwiczeniem, które nosi nazwę “krzyż Buddy”.

Przyjmujemy tzw. pozycję ucznia: siadamy z wyprostowanymi plecami na piętach, czubki palców nóg kierujemy do tyłu, dłonie umieszczamy na udach. Wysyłamy fale swojej życzliwości, miłości z klatki piersiowej do przodu wraz z formułą: “Niech będą wszystkie stworzenia zgodne! Niech będą wszystkie stworzenia spokojne! Niech będą wszystkie stworzenia w stanie błogości!"

Każdy z tych wymienionych stanów najpierw stwarzamy w sobie (w głębi klatki piersiowej) i następnie wypromieniowujemy na zewnątrz przed siebie, a kolejno wszystko powtarzamy w prawo, do tyłu, w lewo, do góry i w dół.

To mocny sposób harmonizowania siebie, energetyki otaczającej przestrzeni oraz przebywających w niej istot. W razie potrzeby można go stosować zawsze, m. in. w celu zwalczania stanów stresowych.

Należy poznać także techniki bioenergetycznego oczyszczania organizmu, które pozwalają pozbywać się schorzeń, polepszać ogólne samopoczucie, zbliżać się do Celu Ostatecznego.

Zapoznamy się zatem z serią pranajam.

Wstaniemy. Z lekka pochyliwszy się w prawo tak, aby prawa ręka zwisała, nie dotykając ciała, staramy się dokładnie ją odczuć od stawu ramiennego do palców. Następnie wyobrażamy sobie, że przy każdym wdechu w klatce piersiowej jakby nadmuchuje się komora pompy, do której powietrze-światło podaje się przez rękę--węża, a z wydechem (któremu poświęcamy szczególną uwagę) “zapada” i energia kieruje się z powrotem (“wąż” ma średnicę ręki). Osiągamy wyraźne odczucia. Przepływ światła ma następować swobodnie, bez przeszkód.

To samo ćwiczenie wykonujemy z drugą ręką, a potem z każdą nogą (do każdej “wąż” przebiega od klatki piersiowej wzdłuż odpowiedniej strony ciała).

Następnie pod nogami umieszczamy wizerunki dwóch pojemników, np. beczek. Jedna z nich jest pusta, druga zaś pełna białego płynnego światła. Dotykamy nogą--wężem tego światła i przepompowujemy go poprzez ciało-pompę do pustej beczki. Z każdym wdechem komora pompy wewnątrz tułowia i głowy poszerza się, “wciągając” światło z pełnego naczynia poprzez nogę. Z każdym wydechem komora się “zapada” , światło wylewa się poprzez drugą nogę do pustej beczki. W ten sposób światło “obmywa” wewnątrz całe ciało. Kiedy beczka ze światłem się opróżni, znów ją napełniamy, a drugą beczkę przewracamy do ognia, aby cały ten “brud”, który wypłynął, spalił się. Odwracamy się nad beczkami, powtarzając ćwiczenie.

To samo ćwiczenie wykonujemy, stawiając beczki pod rękami, osiągając w ten sposób całkowite wypełnienie ciała białym światłem.

Podczas praktyk pomieszczenie nie może być oświetlone przez świetlówki, bowiem mają na organizm bardzo niekorzystne energooddziaływanie, lecz światło naturalne albo żarówki. Ubranie powinno być luźne i nie z materiałów syntetycznych. Należy zdjąć wszelkie metalowe przedmioty, jak zegarki, kolczyki, pierścionki.

Kiedy przyswoimy sobie przytoczone techniki, to możemy przystąpić do oczyszczania i rozwoju anahaty, a następnie i innych czakr.

Takich ośrodków energetycznych jest siedem. Niektórzy podają inną liczbę, co spowodowane jest przez nieporozumienie (np. zaliczania do nich innych centr energetycznych albo sztucznie tworzonych w ciele lub nawet poza nim energostruktur).

Istnieją także błędne opinie dotyczące lokalizacji czakr. Przykładowo w szeregu niekompetentnych wydań anahata (“serce duchowe”, środkowy dan tien) okazuje się w obrębie żołądka, a manipura “odjeżdża” ku pępkowi.

W rzeczywistości czakry rozmieszczone są następująco:

Sahasrara

podobna do leżącego krążka czakra (o średnicy około 12 cm i wysokości około 4 cm), znajduje się pod kością ciemieniową. To obszar półkul przodomózgowia.

Adżnia

czakra, rozmieszczona w środku głowy. Przestrzennie odpowiadają jej centralne sektory mózgowia; (zajmuję więc duży obszar).

Wisiuddha

czakra, rozmieszczona w dolnej części szyi i na poziomie obojczyków.

Anahata

czakra obszaru piersiowego (rozwinięta zajmuje większą jego część) tułowia.

Manipura

czakra górnej połowy brzucha.

Swadhiszthana    

czakra dolnej połowy brzucha.

Muladhara

czakra, rozmieszczona w dolnej części miednicy między kością ogonową a kością łonową.

Stopień rozwoju poszczególnych czakr pokrywa się z cechami psychologicznymi konkretnego człowieka. Więc przy dobrze rozwiniętych:

Sahasrarze

zauważa się wyraźna zdolność do myślenia “strategicznego”, tj. Ogarnięcia w myślach całej sytuacji naraz, “jednym spojrzeniem”, “z góry”, co pozwala takim ludziom być kierownikami o szerokich horyzontach myślenia;

Adżnie

umiejętność myślenia “taktycznego”, pozwalająca pomyślnie sobie radzić z rozwiązywaniem szczegółowych problemów w nauce, przemyśle, życiu powszednim;

Wisiuddhi

uzdolnienie w postrzeganiu estetycznym: dobrzy plastycy, muzycy oraz inni słudzy sztuki to osoby o świetnie ukształtowanej wisiuddhi;

Anahacie

zdolność do miłości emocjonalnej (miłości nie “od rozumu”, a “od serca”);

Manipurze

umiejętność aktywnego działania; jednak też często obserwuje się skłonność do dominowania emocji rozdrażnienia i innych przejawów gniewu;

Swadhiszthanie    

dobra funkcja rozrodcza;

Muladharze

odporność psychiczna we wszelkich sytuacjach życiowych.

Na tym etapie przyswajamy bardzo ważną praktykę z “sercem duchowym”, przy czym od samego początku należy postrzegać go jako ośrodek, obejmujący prawie całą klatkę piersiową (od poziomu poniżej przestrzeni miedzyobojczykowej do rozpoczęcia splotu słonecznego).

Spróbujmy więc umieścić w anahacie odczuwanie swojej głowy. Aby ona nie “wynurzała” się, włożymy na nią czapkę z daszkiem. Odczujemy uszy, usta, nos, oczy. Poruszajmy ustami. Otwórzmy oczy. Będziemy się uczyć patrzenia na świat z “serca duchowego”, a usta z anahaty niech mówią każdej istocie: “Pokój tobie!”. Wygodnie jest to praktykować podczas niespiesznego spaceru po słabo uczęszczanych ulicach lub ścieżkach w parku czy lesie. Tak stopniowo zacznie się rozwijać jasnowidzenie. Nie ma sensu starać się obserwować w ten sposób przedmioty materialne tak samo wyraźnie, jak podczas spoglądania oczyma: jest to też możliwe, lecz zbędne — istotniejszy jest rozwój zdolności widzenia w światach subtelnych.

Dalszych, wspomnianych niżej technik6 w żadnym przypadku nie powinny wykonywać osoby, które całkowicie — z powodów etycznych — nie zrezygnowały z mięsnych i rybnych pokarmów oraz nie odniosły sukcesów w usubtelnieniu swojej świadomości. W przeciwnym razie te same ćwiczenia spowodują nie usubtelnienie i oczyszczenie organizmu, a odwrotnie — utrwalą i wzmocnią energetyczną niesubtelność. To droga w stronę przeciwną od Boga. Poza tym osoby przystępujące do takich praktyk psychoenergetycznych powinny na zawsze pozostawić spożywanie alkoholu (nawet w postaci kwasu, kumysu, kefiru przemysłowego), bowiem w innym przypadku budowane subtelne struktury organizmu ulegają rujnowaniu, co prowadzi do ciężkich schorzeń.

Opisane treningi zwiększają wrażliwość praktykujących na energooddziaływania innych osób, na informacje, które mogą wnosić duchy o różnym poziomie rozwoju, stąd istnieje niebezpieczeństwo, iż osoby, które jeszcze nie dojrzały intelektualnie i etycznie, nie będą potrafiły odpowiednio reagować, szczególnie w realnej lub domniemanej sytuacji zagrożenia.

Tych praktyk zatem nie powinny podejmować osoby poniżej 20 lat, a i później jest wskazana pewna dojrzałość.

Treningi psychoenergetyczne, doprowadzające do wysokich stopni usubtelnienia świadomości, nie mogą mieć charakteru masowego.

W celu oczyszczenia anahaty, a potem też innych czakr, Bóg kiedyś podarował mi bardzo skuteczną technikę — ćwiczenie z tetraedrem. Jeżeli dopełnić go oddziaływaniem na czakry szczególnymi, specyficznymi dla każdej czakry wibracjami dźwiękowymi (mantrami), to po upływie paru miesięcy treningu czakry zamieniają się w błyszczące subtelnością i czystością sfery o mniej lub bardziej regularnym kształcie (jedynie górna czakra sahasrara jest spłaszczona w pionie).

Czakry nie mają, jak niektórzy twierdzą, wewnętrznej struktury podobnej do kwiatu lotosu. To fantazja, chociaż tworzenie tymczasowych wizerunków kwiatów w czakrach i nawet odczuwanie tam ich delikatnego aromatu jest bardzo dobrym treningiem.

Czakry nie są również wewnątrz siebie stale zabarwione na ten czy inny kolor. Próby sztucznego barwienia czakr zgodnie ze skalą kolorów tęczy są bardzo szkodliwe.

Należy dążyć do maksymalnego oczyszczenia przestrzeni czakr ze wszystkich wtrąceń, posiadających mniej subtelną naturę energetyczną, niż delikatny biały kolor o bardzo lekkim złocisto-bursztynowym odcieniu. Właśnie to jest drogą do poznania Atmana, Boga. Celowe zaś utrwalanie w czakrach innych barw to nastawienie ich na mniej subtelne tryby pracy, co zamyka drogę ku Doskonałości.

Do oczyszczonych czakr korzystnie jest wpuszczać poranne słoneczne światło, zapachy kwiatów.

Do anahaty można “zaprosić” wizerunek kochanego Boskiego Nauczyciela, uczyć się patrzenia na świat Jego oczami, radzić się Go... To wariant pracy z tzw. jidamem — nakładanym na siebie wizerunkiem Tego, Kto stanowi dla nas Obiekt do naśladowania, wzór Doskonałości.

Kolejny po praktykach z czakrami etap pracy to doprowadzenie do porządku głównych meridianów organizmu: najpierw przynależnych do “orbity mikrokosmicznej” (przedniego i kręgosłupowych), a następnie centralnego.

Przyswajamy tu technikę obracania energii wzdłuż uprzednio oczyszczonej “orbity mikrokosmicznej”, polegającej na unoszeniu energii dwóch dolnych czakr wzdłuż kanałów kręgosłupowych, przerzucaniu wzdłuż meridianów głowy na przednią stronę ciała i opuszczaniu wzdłuż przedniego meridianu (przebiegającego jakby spłaszczonym wężem wzdłuż przedniej części tułowia), co daje silny pozytywny efekt emocjonalny, a także “wypala” w meridianie przednim niesubtelne energii organizmu, sprzyjając jego dalszemu uzdrawianiu, oczyszczeniu oraz usubtelnieniu.

Wyjątkowo ważną strukturą organizmu jest meridian centralny — szeroki, łączący wszystkie czakry w jeden kompleks jakby przestronnym korytarzem, kanał. Praca z nim pozwala na przeprowadzenie “krystalizacji” świadomości do objętości całego ciała na subtelnych planach, na których właśnie ten meridian istnieje. Poza tym oczyszczenie go i jego ścianek powoduje dalsze uzdrawianie ciała. (Jeżeli chodzi o wyższe etapy praktykowania, to warto zaznaczyć, że jest on konieczny do poznania Atmana.)

W pracy z centralnym meridianem korzystamy ze specjalnej mantry, praktyk na odpowiednich “miejscach mocy” albo bezpośredniego oddziaływania kompetentnego instruktora.

Następny zasadniczy etap pracy to wyprowadzenie świadomości do otaczającego ciało “kokonu” energetycznego, oczyszczenie go oraz “krystalizacja” świadomości w jego obrębie.

Najprostszy sposób zobaczenia przez jasnowidzenie własnego “kokonu”, a potem też innych, polega na zejściu koncentracji świadomości (“punktu skupienia”, mówiąc w terminologii Szkoły Juana Matusa) do obszaru znajdującego się w odległości mniej więcej 30-50 cm z tyłu od swoich pięt. Stamtąd właśnie można od wewnątrz przeglądać przestrzeń “kokonu”, a następnie rozpocząć jego oczyszczanie, co okazuje się wartościową techniką uzdrowicielską, bowiem energie chorobotwórcze często są zlokalizowane nie w ciele, a właśnie w "kokonie".

Później należy poznać podział “kokonu” na dwa “pęcherze percepcji”: górny i dolny. Pierwszy obejmuje trzy górne czakry, a drugi cztery dolne. (Termin “pęcherze percepcji”, zaproponowany też przez Szkołę Juana Matusa, powstał przez trafną asocjację z pławnymi pęcherzami niektórych gatunków ryb, u których te pęcherze nie przyrastają do kręgosłupa, a leżą w ciele swobodnie.) Ze swego górnego “pęcherza percepcji” postrzegamy głównie świat przedmiotów materialnych, z dolnego zaś światy niematerialne.

Kontynujemy dalszą “krystalizację” świadomości dzięki rozwojowi właśnie dolnego “pęcherza percepcji”. Możemy stosować tu takie metody, jak medytacje na odpowiednich “miejscach mocy”, medytacje połączone ze specjalnymi technikami sportowymi itd. W ciągu lat wytrwałej pracy nad sobą człowiek dzięki tym technikom może rozwinąć swoją świadomość do osiągnięcia umiejętności, by pozostając wcielonym, równocześnie przebywać wszędzie w obrębie Ziemi oraz otaczającej Ziemię przestrzeni, wypełniać sobą planetę w drugim przestrzennym wymiarze, wychodzić na wszechświatowy poziom percepcji i egzystencji w pierwszym przestrzennym wymiarze, stapiać się ze Stwórcą.

Jednak, aby nastąpiło właśnie Zjednoczenie z Boską Świadomością, trzeba wprawić się w jeszcze jeden zasadniczy “trik” mistyczny: nauczyć się przechodzenia w stan “nie-ja”. Czym to jest i jak to wykonać, tego nie można na poziomie słów ani wyjaśnić, ani zrozumieć. Natomiast łatwo to zostaje pojęte przez rozwiniętą świadomość adeptów na specjalnych “miejscach mocy”, sprzyjających przyswojeniu właśnie tej medytacji.

Człowiek, który to wszystko opanował, stapia się po śmierci ciała z Odwieczną Świadomością, staje się Jej częścią, Nią. Już podczas życia w ciele takie osoby przejawiają w tej lub innej mierze Boskość (w zależności od stopnia “skrystalizowania” świadomości w pierwszym wymiarze i umiejętności przeprowadzania Boskości do świata materii). Dla rozwoju takiej zdolności wymagana jest specjalna ogromna i długotrwała praca nad przeobrażeniem swego ciała, o czym była mowa na początku tego rozdziału. Wtedy właśnie i następuje pełna realizacja Boskości w ludzkim ciele, co tak wyraźnie demonstruje David Copperfield.

<<< >>>
 
Strona gіуwnaKsi№їkiArtukuіyFilmyFotogalerieWygaszacze ekranuNasze stronyLinkiO nasKontakt